ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 578 ]     

▪ MEDITATIO MORTALIS ▪ № 196 ▫ Samotności, jakaś ty przeludniona! ▫


m. b. drozd
_


meditatio № 196 ▫ Samotności, jakaś ty przeludniona! ▫



część 2, ostatnia
_


„Droga człowieka do Boga –
na tym najbardziej stromym odcinku –
nazywa się: samotność”.


— Peter Lippert



Czy poczucie osamotnienia to jedna z konsekwencji grzechu pierworodnego?

Pomimo tego, ze uzyskamy odpowiedź twierdzącą, to nikt nie zaprzeczy, ze jest to trudne pytanie. Nawet gdybyśmy uzyskali o wiele precyzyjniejszą odpowiedź, nic nam to nie da, ponieważ nie zlikwiduje ona smutku. Jedno wiemy, ze osamotnienie jest udziałem całej ludzkości. Pojmowane jako doświadczenie negatywne, rodzące psychiczny dyskomfort, wewnętrzny ból, a nawet prowadzące do rozpaczy, jest również darem, ponieważ dzięki niemu odnajdujemy w sobie tęsknotę za wartością najwyższą, absolutną, za Bogiem.

Czasem ludzie, czy to w szczęśliwych związkach małżeńskich, czy też w sprawdzonych życiem przyjaźniach odkrywają, ze są samotni, ze drugi człowiek – choćby najbardziej ukochany – nie jest w stanie do końca wypełnić wewnętrznej tęsknoty, wewnętrznego niepokoju za czymś, czego na ziemi nie można doznać. Ludzie wierzący, dla których celem ziemskiego pielgrzymowania nie jest jedynie życie doczesne, interpretują ten stan jako pragnienie wiecznego zjednoczenia się ze Stwórcą. Któż zatem, lepiej niż sam Bóg, potrafi zrozumieć ludzką samotność?

┘┌

Doświadczenie samotności na jakimś etapie życia ‘dopadnie’ każdego z nas z większą lub mniejszą siłą. I to nie tylko tej będącej efektem śmierci kogoś bliskiego, bolesnego rozstania z kimś, niezrozumienia, czy odtrącenia. Również tej, o istnieniu której często się zapomina, albo nie potrafi się jej wyrazić. To - posłużmy się określeniem Wacława Hryniewicza - „samotność wierzącego”, o której tak oto pisze: „Samotność wierzącego w jego bezpośredniej relacji do Boga nie jest raz na zawsze zabezpieczona przed pokusą niewiary. To, co dzieje się w otaczającym świecie, jakże często do wiary nie nakłania. Wręcz przeciwnie – zdaje się przeciwko niej świadczyć. Ogrom cierpienia, okrucieństwo i przemoc, zwłaszcza wtedy, gdy bezpośrednio dotykają konkretną osobę, wywołują niejedno pytanie o sens takiego istnienia oraz o obecność Boga w świecie. Istnieje również pewna samotność wierzących w Kościele. Nie należy wstydliwie przemilczać tego faktu w imię wzniosłej, teologicznej wizji wspólnoty Ludu Bożego”.*

▫ ▫ ▫


Mężczyźnie samotność może dopomóc w odnalezieniu siebie,
kobietę zabija.
Najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka,
ale ta pustka w nim samym.
W sercu pustyni czy wśród tłumu, co za różnica?
Człowiek w swej istocie jest wszędzie samotny.
Wygoń ludzi z twych myśli,
niech nic zewnętrznego nie kala twej samotności,
błaznom pozostaw troskę o szukanie podobnych im.
Inny cię umniejsza, bo zmusza cię do odgrywania jakiejś roli;
ze swego życia usuń gest, ogranicz się do tego, co istotne.
Rozpacz to paroksyzm indywiduacji,
bolesna i samotnicza interioryzacja gdzieś na szczytach,
izolacja człowieka w świecie.
Samotność jest ceną wielkości i nie ma od tego ucieczki.

▫ ▫ ▫


Choć w każdym człowieku kryje się gdzieś głęboko lęk przed samotnością, warto zauważyć, ze różni ludzie w różny sposób podchodzą do problemu samotności – jedni przyjmują ją jako swe powołanie, godząc się na nią bez większych problemów, podczas gdy inni desperacko ją w sobie zagłuszają. Oto jak opisuje ten stan rzeczy o. Jacek Salij: „Kościołowi (i w ogóle społeczeństwu) bardzo potrzebni są świadkowie, ze również w życiu samotnym można realizować się w pełni i po Bożemu. Tacy świadkowie potrzebni są zwłaszcza dzisiaj, kiedy wielu ludzi nie umie sobie poradzić ze swoją sytuacją człowieka samotnego. Nie poddany namysłowi moralnemu lęk przed samotnością może powodować szkody jeszcze większe. Na przykład zdarza się, ze ktoś pod wpływem tego lęku ucieka w małżeństwo, zamiast ożenić się czy wyjść za mąż naprawdę. Zawieranie małżeństwa z lęku przed samotnością nieuchronnie naznaczone jest egocentryzmem i nieuważnością w wyborze współmałżonka – i trudno się dziwić, ze takiemu małżeństwu towarzyszy zazwyczaj wiele bolesnych rozczarowań. Lęk przed samotnością może człowieka popchnąć nawet do bezpośredniego krzywdzenia innych ludzi…”.**

┘┌

Nieświadomość osamotnienia albo nieumiejętność radzenia sobie z nią powoduje, ze niektórzy wybierają sobie za bożka drugiego człowieka, uzależniając swe samopoczucie, nawet swoją egzystencję, od jego obecności. Gdy takiej osoby nagle zabraknie, życie traci sens. Taka postawa sygnalizuje niebezpieczną drogę donikąd, z której nie każdy potrafi zawrócić, gdy jeszcze nie jest za późno. Ubóstwianie drugiego człowieka bardziej niż Boga, lub zamiast Boga, to jawne łamanie pierwszego przykazania. Doznanie samotności ma nam wtedy uświadomić, ze najpierw musimy odkryć poczucie własnej wartości, aby później móc być z kimś. Obrazowo ujmuje to autor „Wolnych od niemocy”: „Bóg nas nie przepuści do tej klasy istnienia, gdzie możemy już być z kimś, dopóki nie odkryjemy wartości własnej osoby dzięki samotności. Inaczej grozi nam roztopienie się w drugiej osobie, zagubienie się w niej, obciążenie jej sobą, zatrata tożsamości spowodowana naśladowaniem kogoś, życiem pod kogoś, ubóstwienie drugiej osoby, uczynienie z kogoś celu dla siebie i sensu własnej wędrówki życia”.*** Ujmując ten problem z innej strony – człowiek najpierw musi doświadczyć obecności Boga w swoim życiu, aby następnie umieścić siebie i innych ludzi we właściwej hierarchii. „Gdy własna użyteczność dla innych staje się dla nas
najważniejszym celem życiowym, a drugi człowiek postrzegany jest jako pełnia życia, konieczną rzeczą jest przejść przez pustkę, przez samotność, aby uwolnić się od idoli!”****

▫ ▫ ▫


Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.
Miejmy się na baczności przed jej ofiarą - myślącym samotnikiem.
I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem,
żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to,
żeby nie czuł się samotny.
Odłożyć swoje ważne sprawy
i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę.
Tam na górze, za zimne tkwią nagie gwiazdy.
Jak łatwo zamarznąć w samotności!
Nawet w upał.
Nigdy, gdy jest się we dwoje.
Jakże gorzkie jest powolne rozstawanie się z ukochanymi istotami.
O ileż łatwiej dokonać jednego cięcia i pozostać w samotności,
która jest naturalnym stanem człowieka.
Śmierć to samotność i wolność ostatnia.
Samotność jest dla mego serca radosnym balsamem.
Dopiero w samotności człowiek jest naprawdę sobą.

▫ ▫ ▫


Warto zakończyć rozważania o samotności w życiu ludzkim dłuższym cytatem, dotyczącym istotnej roli osamotnienia w życiu Jezusa. Bóg-Człowiek wyjątkowo dobrze poznał to uczucie w czasie Swej ziemskiej misji.

┘┌

«Ewangelie mówią o okresie samotności Jezusa na pustyni zaraz po przyjęciu przez Niego chrztu od Jana: ‘Duch wyprowadził’ Go na pustynię. Jezus pozostaje tam przez czterdzieści dni, poszcząc; żyje wśród dzikich zwierząt, a aniołowie Mu usługują . Tu samotność ujawnia swą demoniczność i anielskość. [...] Przestrzeń samotności Jezusa pierwotnie i fundamentalnie wiązała modlitwa. [...] Przeniknąć tajemnicę tej samotności znaczy dotrzeć do źródeł modlitwy Chrystusowej. Potrzebował tej samotności, by widzieć Ojca czyniącego. [...] Samotność Chrystusa wiązała się z naturą Jego misji i zapowiedzią odrzucenia. [...] Najbardziej dojmujące szpony samotności zaciskają się w Ogrójcu, gdzie Chrystus pozostaje sam wobec całej nawałnicy dziejów grzechu. Zdruzgotany, przerażony Bóg-Człowiek prosi swych apostołów: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!” (Mt 26, 38). [...] Samotność Ogrójca nie tylko wypełnia się, ale wypełnia serce Boga po brzegi, a razem z nim cały świat. Samotność cierpiącego Boga była najciemniejszą samotnością, jaka może przejść i wypełnić serce człowieka. Chrystus powstaje z pyłu ziemi, ale nie ma komu mówić, nie ma wsparcia, nie ma się z kim podzielić. Ta samotność wychodzi z Ogrójca, by jeszcze bardziej okazać się tragiczną. Czas samotności dramatycznie się nasilał, gdy wypełniła się tajemnica wywyższenia na krzyżu. [...] W końcu opuszcza Go sam Ojciec. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15, 34). Dziewiąta godzina, godzina przerażająca, najbardziej dojmująca, bezlitosna – Chrystus przeżywa najtrudniejsze doświadczenia – czas bez Boga, trwogi absolutnej, nieutulonej. W tej tragedii wołają wszystkie opuszczenia człowieka, samotność która jak zdrada, osacza i zabija – kulminacja wątpliwości, głębia niewymownego cierpienia».*****

┘┌

Przed doświadczeniem samotności w czasie naszej doczesnej wędrówki nikt z nas nie ucieknie. Samotność przeżywana bez Boga może stać się – i dla wielu ludzi rzeczywiście staje się – życiowym dramatem. Natomiast samotność chrześcijańska pomaga wierzącym usłyszeć głos Stwórcy, wołającego ich po imieniu. Może to mieć miejsce dopiero wtedy, gdy inne „głosy” – gonitwa za dobrami materialnymi, władzą, karierą, podziwem innych – zostaną wyciszone w naszych sercach. Celem tak przeżywanej samotności staje się sprawa największej wagi dla chrześcijanina, czyli troska o spełnienie się i zbawienie.

▫ ▫ ▫


Wszystko można nabyć w samotności, prócz charakteru.
Prawdziwy wzrost świata odbywa się w ciszy i w milczeniu,
w głębi i samotności.
Na każdym szczycie jest tylko światło, chłód i samotność.
Pisanie jest desperacką próbą wydarcia z samotności odrobiny godności
i trochę pieniędzy.

┘┌


„Nigdy się nie jest mniej samotnym, niż gdy się jest samotnym”

— Cyceron (właśc. Marcus Tullius Cicero; 106–43 AC)


[ 21. o7. 2o11 ]

______

* W. Hryniewicz OMI „Samotność poety w wierze”. Komentarze do ‘Traktatu Teologicznego’ Czesława Miłosza, „Tygodnik Powszechny” [w:] www.tygodnik.com.pl.
** J. Salij OP „Powołanie do życia w samotności” [w:] www.angelus.pl.
*** A. Pelanowski OSPPE “Wolni od niemocy”, Częstochowa 2008, s. 203.
**** A. Pelanowski, dz. cyt., s. 204.
***** Marian Zawada OCD “Zaślubiny z samotnością”, Kraków 1999 [cytat z:] www.wkb.krakow.pl


_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _________________ cum Deo


moisey b. drozd
2011-07-21


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.


Te rozważania o samotności dają dużo do myślenia, dziękuję za nie. Zatem życie to balansowanie pomiędzy samotnością, a dawaniem siebie? Ale jak znaleźć ten złoty środek? to trudne. pozdrawiam deszczowosłoneczniesamotnie
Podpis: aga     e-mail:
Dodano: 2011-07-21 20:31:27  



Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2586207