ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 422 ]     

●`MEDITATIO MORTALIS`● № 114 ‘List w Zaświaty’


_ __ ___ Requiem aeternam. Wieczny odpoczynek.
_ __ ___ ____ _____ ______ _______ Вічная пам’ять Тобі, Петре.



Piotr Moskałyk
Петро Москалик 28. 07. 1979 - 18. 10. 2010

~ Nie bój się ~
_


Kochany Piotrusiu,

tak chce mi się pisać,
tak chce mi się nie milczeć.
Bardzo Cię pozdrawiam,
poza tym nic nie wiem.

Nie tak dawno w czasie
bawiliśmy się w Cierzniach
w królestwie Twych Dziadków.
To były żniwa.
Cieszyłeś się ludźmi.
Bawiliśmy się słomą, zbożem,
Słońcem i życiem.

Pamiętam Twoją radość,
a była szczególna,
żywa, autentyczna, dziecięca,
tak jak powinna.

Los wyrwał Cię z Bajką.
W siedmiomilowych butach
powędrowałeś za Lasy, Góry, Oceany,
do Kanady. Do Nowego Świata.

Po wielu latach,
gdy byłeś już duży,
spotkaliśmy się.
Ucieszyło mnie Twoje pogodne oblicze,
ciekawe świata, ale rozmarzone.
Ciepłem i radością ogarnąłeś wszystkich w domu.
Jak kiedyś. Tak samo.

W tym roku wróciłeś do swej Bajki
… do najbliższych.
Pożegnać się?
Nawiedziłeś mnie w chorobie.
Jaśniałeś życiem.

Mój Boże.

Odszedłeś cicho, samotnie.
Umieranie jest samotne.
Bardzo samotne.

Nie rozważaj o życiu.
życie jest mgnieniem w czasie.

Tam, gdzie Jesteś,
Jest Życie.
Za Człowieczą Granicą czas nie więzi Życia.

Widzisz zapewne Tam coś,
co nam nawet się nie śni.
Zwierciadła Życia.
O tak. Zwierciadło Dobra otuli Cię.

Nie bój się!
Bóg nie będzie krzyczał,
Bóg nie umie krzyczeć.
Bóg porozmawia z Tobą Życiem.

Kochany Piotrze,
gdy tylko ogarniesz Życie,
napisz.


[ 18.10.2010 ]

_ __ ___ ____ ______________ Requiem aeternam dona eis Domine
_ __ ___ ____ ______________ et lux perpetua luceat eis. Amen


moisey b. drozd
2010-10-19


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.


Umieranie jest samotne? Chyba nie. Pamiętam, kiedy umierał mój ojciec. Wiem, że była przy nim jego mama (mama, czy Mama? - nie wiem). Jeśli za życia nie opuszcza nas Jezus, dlaczego miałby nas opuścić w ostatniej, najtrudniejszej chwili? A czy z Nim można być samotnym?
Podpis: Prokop Dudak     e-mail: prokop@poczta.onet.pl
Dodano: 2010-10-19 11:11:08  



Prokopie, dotykamy rzeczywistości, która jest jedną z największych Tajemnic Boga i uczestniczącego w tej Tajemnicy człowieka. Jak jest, jak będzie, zapewne tego sami kiedyś doświadczymy. Rozumiem to tak (bardzo obrazowo): dziecko w łonie matki ma swój świat piękny i zamknięty. Jest mu dobrze. Jest bezpieczne. Kiedy przychodzi czas rodzenia przez matkę, dziecko musi wyjść ze swego wszechświata przez jej łono. Dziecko nie wie, co go czeka. Jest samotne. Osamotnione. W jakimś sensie to przejście poprzez łono jest śmiercią dla tego świata, z którego wychodzi. „Śmierć” jest aktem Narodzin do nowego wszechświata, z Łona matki – do – na Zewnątrz matki. Powstaje pytanie: 1. Co się działo z Jezusem w czasie pomiędzy śmiercią na krzyżu a Zmartwychwstaniem ? W "Składzie Apostolskim" odpowiadamy na to pytanie słowami "Zstąpił do piekieł". Są tak trudne, że budzą mnóstwo błędów i nieporozumień. Ten PROCES zaczynają słowa Chrystusa na Krzyżu: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”. 2. Zstąpił do piekieł. Naturalnie, gdyż Śmierci towarzyszy Otchłań (Ap 6,8), o której smutku Psalmy mówią w sposób realistyczny. Syn zstępuje do zmarłych jako zmarły człowiek, a nie jako żywy Zwycięzca z flagą wielkanocną, jak Go przedstawiają wschodnie ikony, przenosząc zmartwychwstanie na Wielki Piątek [to takie "cienie" lub pozostałości monofizytyzmu. Śmierć Chrystusa to nie „fajerwerki” Jego Ojca (przepraszam)]. Pomimo to nowy Zmarły jest zupełnie inny od wszystkich pozostałych. On zmarł z czystej bosko-ludzkiej miłości, owszem, Jego śmierć była najwyższym czynem tej miłości, a miłość jest najbardziej żywotna ze wszystkiego, co istnieje. 3. W ten sposób również Jego rzeczywiste bycie umarłym - a to oznacza utratę jakiegokolwiek kontaktu z Bogiem i z ludźmi jest aktem najżywotniejszej miłości. Tu, w największej samotności, zostaje ona ogłoszona zmarłym, nawet więcej: zostaje im przekazana (1 P 3,19). Zbawczy czyn Krzyża ma znaczenie nie tylko dla żyjących, ale zamyka w sobie wszystkich zmarłych przed nim i po nim. Po śmierci naszego Pana z miłości śmierć otrzymała zupełnie inne znaczenie. Może ona stać się dla nas wyrazem naszej najczystszej i najżywotniejszej miłości, gdy ją przyjmiemy jako podarowaną okazję do oddania się bez reszty w ręce Boga. Wtedy jest ona nie tylko zadośćuczynieniem za wszystkie nasze zaniedbania, ale ponadto nabywa łaskę dla innych, aby porzucili swój egoizm i wybrali miłość jako najbardziej wewnętrzną postawę. 4. Zstąpienie do piekieł jest całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Jest ostateczną fazą mesjańskiego posłania Pana. Fazą skondensowaną w czasie, ale ogromnie szeroką w swym rzeczywistym znaczeniu rozciągnięcia odkupieńczego dzieła na wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc, aby wszyscy ci, którzy są zbawieni, stali się uczestnikami Odkupienia. 5. Chrystus zstąpił więc do otchłani śmierci (Por. Mt 12,40; Rz 10,7; Ef 4,9), aby umarli usłyszeli "głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą", żyli (J 5,25).
Podpis: mb drozd     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 12:48:36  



Śmierć Pana Jezusa była jedyna i niepowtarzalna. Między Bogiem a światem był mur. Jezus samotnie rozbił ten mur. To był właśnie Krzyż - bolesne przecieranie szlaku dla nas. Szlak przetarty. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Jezus był sam, my jesteśmy z Jezusem. I nie tylko z Nim. Jest świętych obcowanie. Przyjdą po nas nasi bliscy. Ostatnie słowa Chopina brzmiały: "Boże, jaki jestem szczęśliwy!"
Podpis: Prokop Dudak     e-mail: prokop@poczta.onet.pl
Dodano: 2010-10-19 13:39:52  



Jeśli tak jest, to ja tym bardziej jestem szczęśliwy. Śmierć jednak jest przemienieniem ludzkiej ontologii, a każda przemiana suponuje Krzyż. Zapewne wiesz, że jeden atom "naszej" materii w zetknięciu się z jednym atomem antymaterii wywołuje niewyobrażalną energię. Tak chyba jest z momentem śmierci, gdy jej "atom" czasu styka się z "wiecznością". Powstaje Coś niewyobrażalnego. Nie piszę tego, Prokopie, ażeby Ciebie przekonać. Piszę, gdyż tak rozumiem. Pozdrawiam
Podpis: mb drozd     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 15:10:07  



Krzyż przeżywasz teraz, taki na Twoją miarę. Choroby, troski, zmaganie się z pokusami, lęk przed cierpieniem i przed śmiercią. To jest Krzyż, który codziennie bierzemy na ramiona. Sama "przemiana", sama śmierć nie musi być horrorem. Wiem, bo widziałem umierających. Na antymaterii się nie znam, ale wiem, że Szczepan w chwili śmierci widział "Niebo otwarte".
Podpis: Prokop Dudak     e-mail: prokop@poczta.onet.pl
Dodano: 2010-10-19 15:56:20  



Ja też widzę otwarte Niebo - to Wszechświat. W istocie i głębi, śmierć nie jest 'horrorem’. Podkreślam, Prokopie, właśnie ten ułamek, moment odosobnienia. To w nim dokonuje się Niepojętość Dopełnienia Życia. Drogi Przyjacielu, całą mocą mojej wiary uciekam od ‘bajkowości’ faktu śmierci. Bardzo chciałbym, aby to była Boża Bajka, ale tak chyba nie jest. Cum Deo.
Podpis: mb drozd     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 17:36:34  



Szczepan nie widział wszechświata. Widział Niebo otwarte i aniołów. Wybacz Bogdanie, ale wydajesz mi się zahipnotyzowany śmiercią. Nie wiem, co masz na myśli pisząc o "bajkowości" śmierci. Ja mówię o jej totalnej klęsce. Śmierci nie ma, jest Pascha. XPICTOC NIKA! Amen.
Podpis: Prokop Dudak     e-mail: prokop@poczta.onet.pl
Dodano: 2010-10-19 18:49:42  



Prokopie, nadajemy z dwóch różnych obserwatoriów. Mamy dwa nieco inne teleskopy. To cenne, że ‘osoba świecka’ pisze jak ksiądz, zaś ksiądz chce robić sekcję śmierci. Gdyby nasze teleskopy połączyć jak system oczny, sądzę że obraz byłby pełniejszy. Śmierć jest dotknięciem nicości (taka jest logika bytu), i takie jest prawo natury, które jest darem Boga. Nie szanując tej prawidłowości dochodzimy do takiego absurdu, który jest głoszony z ambon na temat śmierci Łazarza, mianowicie: że Łazarz umarł, a Chrystus przyszedł, uczynił cud i On zmartwychwstał. Jest to prawdą, ale to wydarzenie jest TAJEMNICĄ. Tłumaczę: śmierć jest przekroczeniem granicy ontologicznej człowieka. Po ‘takiej’ śmierci nie ma powrotu do życia tu na Ziemi, a Chrystus nie jest czarodziejem, lecz Zbawcą. To Bóg w swej Niepojętej Tajemnicy ustanowił te pryncypia. Jak je naruszy, to będzie cyrk. Wydarzenie Mesjasza z Łazarzem jest Tajemnicą Zbawienia, jak każdy cud Jezusa z Nazaretu – Boga – Osoby – Zbawiciela. Iglicą śmierci jest dramat w osamotnieniu. Pozdrawiam
Podpis: mb drozd     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 20:25:38  



o jakiego Piotra chodzilo?
Podpis: uszer     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 21:25:45  



Czy można trochę delikatniej formułować pytania?
Podpis: mb drozd     e-mail:
Dodano: 2010-10-19 21:38:31  



To ja już nie wiem, czy Łazarz zmartwychwstał, czy nie? A córka Jaira? Bo jeśli nie zmartwychwstali, to Jezus oszukiwał. Jeśli zmartwychwstali, to znaczy, że Jezus jest Panem śmierci, nicości, granicy ontologicznej itd. Tertium non datur, niezależnie od tego, jaka to tajemnica. Czy Jezus zmartwychwstał w ciele, czy nie? Czy to prawda, że piekł rybę i jadł z uczniami, że pozwalał się dotykać? Jeśli to prawda, to prawdą jest także, że kto w Niego wierzy, nie zazna śmierci, lecz przeszedł ze śmierci do życia. Jeśli nieprawda, to cała Ewangelia jest tyle warta, co Baśnie z Tysiąca i Jednej Nocy. Odpowiedz, Bogadanie, tak, czy nie? Bo co jest ponadto, pochodzi od złego.
Podpis: Prokop Dudak     e-mail: prokop@poczta.onet.pl
Dodano: 2010-10-19 22:54:03  



Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2249969