ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 555 ]     

▪ MEDITATIO MORTALIS ▪ № 177 Sensie ?¿? jakie twoje życie - cz.2


m. b. drozd
_


meditatio № 177 - Sensie ?¿? jakie twoje życie




„Pracując dla samych dóbr materialnych
budujemy sobie więzienie.
Zamykamy się samotni ze złotem
rozsypującym się w palcach,
które nie daje nam nic,
dla czego warto byłoby żyć”.


— Antoine de Saint-Exupéry



część 2




Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry, więc zostają po nich serca złamane, jak jakieś drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba. Tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata ...

Szukamy, nie wiedząc czego. Biegniemy, ale za czym. Myślimy z uporem, aby uciec od siebie. Marzymy, by nie zwariować? A nie lepiej uspokoić się. Spojrzeć wieczorem na gwiazdy, na swoje odbicie twarzy w lustrze. Usiąść i doznać tylko jednej rzeczy: ‘Nie jestem sam. Ktoś liczy włosy na mojej głowie’.

Co by było, gdyby twarz człowieka mogła dokładnie wyrazić całe wewnętrzne cierpienie, gdyby zobiektywizowała się w akcie ekspresji cała wewnętrzna męka? Czy moglibyśmy jeszcze rozmawiać ze sobą? Czy nie musielibyśmy wówczas mówić, zakrywając rękoma twarz? Życie byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby owa nieskończoność odczuć, jaką w sobie nosimy, uzewnętrzniała się w rysach twarzy. Nikt nie miałby już odwagi przejrzeć się w lustrze, bo w groteskowym i tragicznym zarazem wizerunku twarzy stapiałyby się w jedno plamy i wstęgi krwi, rany, co nigdy się nie zabliźnią i strugi łez, co nigdy nie będą powstrzymane.

Gdy kiedyś wyrywałem sobie włosy z głowy, ze w swoim życiu ‘mogłem inaczej’, Stanisław Lem przyszedł mi z pomocą w słowach:

„Nie żałuj, nigdy nie żałuj, ze mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś”.

Nie mogłem tych słów zrozumieć. Czyżby te słowa były tanim usprawiedliwianiem się? O nie! To głęboka akceptacja siebie i tego, co przynosi życie. Nie można wszystkiego zaplanować, gdyż natychmiast pojawiają się takie wątpliwości: ‘Jeśli żyjemy zgodnie ze swoim skrupulatnym planem, czy wówczas będziemy przeżywać własne życie? czy też staniemy się istotami automatycznie realizującymi własne projekcje? a co się stanie, gdy jakiś człowiek lub wydarzenie godne uwagi zakłóci ten plan?’ Człowiek nie może być egoistycznym dysponentem własnego życia, lecz jest współtwórcą swego losu z Kimś. Innymi słowy: człowiek jest odpowiedzialny za swoje życie, zaś życie nie jest tylko jego wyłącznością i własnością. Oczywiście, to moje zdanie. Czy słuszne? Nie mnie rozstrzygać. Gdy człowiek tak myśli, dotyka po prostu odrobiny szczęścia, a tak mało go w życiu.

Szczęście nie jest przecież stanem wiecznym. Zresztą też i nie okresowym. Szczęście to po prostu taki skurcz serca, którego doznaje się czasami, kiedy człowieka przepełnia taka radość, ze wprost trudno ją znieść. Znika równie szybko jak się pojawia. I nie ma go, dopóki nie nadejdzie znowu, by sprawić, ze człowiek uzna życie za najwspanialszy dar.



Czasami nie śpi człowiek w nocy,
patrzy w ciemność pustymi oczami i myśli:
„Za coś ty mnie, życie, tak pokaleczyło? Za co ta kara?
Nie znajduję odpowiedzi ni w ciemności, ni w biały dzień”.
Zawieś swoje życie o jakąś gwiazdę,
a noc ci nie zaszkodzi.
W życiu jest coś więcej do zrobienia niż tylko zwiększać jego tempo.
Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
W naszym dorosłym życiu,
bardzo rzadko jesteśmy „po prostu” szczerzy;
na co dzień mówienie prawdy jest albo zbędne, albo szkodliwe.
Silniejsza osobowość - silniejsze cierpienie,
straszniejsze upadki, większa amplituda przeżyć.
Być silnym - to boli.



Mniej więcej do połowy XIX wieku koncepcje człowieka, formułowane przez większość kierunków filozoficznych, zakładały, ze życie ludzkie ma określony cel, ze jest wobec tego wartościowe i sensowne.

Jednym z pierwszych filozofów, który spektakularnie odrzucił ten optymizm, był Artur Schopenhauer. W jego dziele „Świat jako wola i przedstawienie” pojawia się wyraźna myśl, ze życie jest pozbawione sensu, ze jest bezrozumnym dążeniem bez żadnego celu. Myśl ta pozostaje obecna w filozofii dwudziestowiecznej, wojny zaś i kataklizmy XX wieku czynią ją jeszcze bardziej natrętną i dojmującą. Poczucie bezsensu bierze się z rozdźwięku między pragnieniem zrozumienia świata a rozczarowaniem, które ten świat człowiekowi przynosi. Człowiek próbuje uchwycić intelektualnie rzeczywistość, usiłuje uporządkować ją, opanować, dostrzec w niej ład i jasność, tymczasem ciągle styka się z chaosem i mrokiem. Sytuacja każdego człowieka przypomina według Alberta Camusa sytuację Syzyfa:

„Z wyroku bogów Syzyf musiał nieustannie toczyć pod górę głaz, który znalazłszy się na szczycie, spadał siłą własnego ciężaru. Bogowie nie bez racji doszli do wniosku, ze nie ma straszliwszej kary niż praca bezużyteczna i bez nadziei”.



« Mamy młode serce,
tak długo, jak długo umiemy kochać życie,
takim jakie ono jest.
Życie ze swoimi dobrymi ale także złymi stronami.
Mamy młode serce,
tak długo, jak długo potrafimy kochać ludzi
i życzyć im szczerze tego wszystkiego czego im brakuje,
a tak bardzo jest potrzebne.
Kto się starzeje zachowując młode serce,
ten wie, jak należy przyjmować ze spokojem
te liczne małe i większe uciążliwości podeszłego wieku.
Taki człowiek zna sens życia i sens umierania.
Wie jak „krótkie” i jak „małe” jest wszystko na tej ziemi,
bo żyje nadzieją na życie wieczne ».


— Phil Bosmans



Odnalezienie piękna i sensu w najbardziej naturalnych i prozaicznych rzeczach może być wielką przygodą i drogą do sedna naszego człowieczeństwa. Nadanie tym rzeczom sensu i odnalezienie ich piękna z kolei wznosi nas na wyższy poziom człowieczeństwa — życie zgodne z naturą uznawane za sensowne i piękne może być przeżywane intensywniej i lepiej. To wiąże się także ze skończonością, która wzywa nas do bycia lepszym tu, teraz, bez odwlekania. Jeśli więc poza bezrefleksyjnym egzystowaniem zaczniemy „filozofować” i dojdziemy do nadania sensu temu, do czego predestynuje nas człowieczeństwo, możemy kochać głębiej i mocniej, a nawet ubóstwić obiekt miłości, być lepszym rodzicem, wierniejszym przyjacielem, rzetelniej i doskonalej wykonywać swój zawód i pasję. Dzięki sensowi życia mamy więc szansę dokonać najpiękniejszej rzeczy na świecie, a imię tej ‘szansy’ to – uczłowieczenie.

Uczmy się zatem doceniać i wyzyskiwać radość egzystencji „doczesnej”. Jak mówi Księga Koheleta [3,22]:

„Zobaczyłem więc, ze nie ma nic lepszego
nad to, ze się człowiek cieszy ze swych dzieł,
gdyż taki jego udział.
Bo któż mu pozwoli widzieć,
co stanie się potem?”


[ c.d.n. ]


[ o5. o6. 2o11 ]

_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _________________ cum Deo


moisey b. drozd
2011-06-07


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.


Dreogi księże, kawał dobrej robnoty. Z nadzieją czekam na kolejny esej. Dziękuję.
Podpis: Paulina     e-mail:
Dodano: 2011-06-07 13:54:00  



Swiete slowa, bo czlowiek naprawde jest "wyloniony" z przyrody i powolany do poszukiwania piekna, odkrywania go i podziwiania. To podstawa, aby umiec kochac. Piekny esej!
Podpis: piotr laciuk     e-mail: p.laciuk@o2pl
Dodano: 2011-06-09 09:01:55  



Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2267451