ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 206 ]     

~ [ pp ] … szept o śmierci … [ ƒƒ ] ~


▪▫▪

~ Smak śmierci jest na moim języku. Czuję coś nie z tego świata ~ [ Wolfgang Amadeusz Mozart ]

▪▫▪


To przedziwne, ze śmierć jest bardziej uchwytna niż istnienie. Śmierć jest końcem historii życia w relacji do czasu. Przemijanie jest zaś tłem życia. A może kiedyś w przyszłości jego kontynuacją? Przemijanie jest nierozerwalnie złączone z pytaniem o tajemnicę życia i śmierci, z pytaniem o Podstawę wszelkiego bytu. Dlaczego o tym piszę? Sparafrazuję W. A. Mozarta, który na pytanie: „Dlaczego komponuje”, odpowiedział pozornie banalnie: „Piszę to dla siebie!”

Pytania rodzą się ze świadomości poczucia ‘naszego’ czasu, w którym rodzimy się, żyjemy, umieramy… Przemijanie zaś bardziej dotyka śmierci, aniżeli życia. Jeśli jest życie, to jest i śmierć. Tak, jak to widzimy. Jeśli jest śmierć, to co dalej? Czy „dalej” to jest też jakieś życie? Czy dalej to „życie wieczne”? Czy przechodząc przez granicę śmierci w życie wieczne zachowujemy swoją indywidualność wraz ze swoją historią i marzeniami, czy zostaniemy wchłonięci w jednorodną substancję wieczności, i nie będziemy czuli już swojej ontologii „jestem”? Jak można żyć po śmierci? W końcu - jeśli wierzymy w życie po śmierci - pytamy: „Po co to wszystko? Rodzić się, żeby żyć; żyć, aby umrzeć? Umrzeć, aby znów żyć? Czy nie ma czegoś pośredniego? Czy to nonsens?” Człowiek współczesny ma prawo do takich wniosków i pytań. Całym sercem i umysłem może tak pytać, jednakże bez paradygmatu (punktu odniesienia) nie otrzyma on żadnej odpowiedzi. Powiem znacznie więcej, osoba, która wierzy w jakiś metafizyczny punkt odniesienia poza sobą ociera się o Tajemnicę, i tak samo osoba, która w nic nie wierzy, też i tak samo ociera się o tajemnicę.

W obszarze tych pytań nie ma mądrych. W obszarze tych właśnie pytań dotykamy największej Tajemnicy Wszechrzeczy w relacji do naszego życia i śmierci. Czy to, ze przemijamy i umieramy suponuje Boga, czy też nie? Jeśli zaś w Niego wierzymy, to powinniśmy mieć tego świadomość, ze Bóg nie jest czymś obok innych rzeczy. Bóg jest milczącą Tajemnicą, absolutną, nieuwarunkowaną i niepojętą. Tylko taki Bóg istnieje. Tylko taki Bóg może istnieć. Dlatego Bóg Jest nieuwarunkowaną, lecz warunkującą Podstawą wszelkiego bytu, Świętą Tajemnicą, ze względu na swą nieustanną niepojętość.


▪▫▪

~ Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje, ten umiera ~ [ Stanisław Jerzy Lec ]

▪▫▪

1. Czas życia i czas śmierci


Człowiek ma taką naturę (i całe szczęście), ze lubi pytać. Pyta od dziecka : po co ? dlaczego ? a kto to zrobił ? a czemu ? Pytań nie ma końca. Dziecko często pyta o to, co się dzieje po śmierci. Dziecko ma świetną intuicję pytań zasadniczych. Tutaj chcę wspomnieć rzecz osobistą, mianowicie, żyłem jako dziecko na wsi. Nie będę teraz opisywał wszystkich kolorów piękna i dramatów jakie płyną z życia na wsi, lecz zatrzymam się właśnie na narodzinach i śmierci, bo szczególnie tego tam doświadczałem. Czy tego chciałem, czy też nie, żyłem w środowisku i życia i śmierci. Widziałem i to, i to ! To ważne co napiszę : DOŚWIADCZAŁEM !

Życie jak życie, dziecko je lepiej i inaczej postrzega, bo więcej postrzega właśnie życia, poczynając od roślin jak „wstają” z ziemi rozpychając się „główkami”, poprzez zwierzęta, których na wsi nigdy nie brakuje i które z reguły „na wsi się tylko rodzą”, kończąc na tym, ze za moich czasów dość dużo było narodzin, ‘życia’ dzieci… Ale, no właśnie ale… docierała do mnie, z czasem coraz intensywniej prawda o śmierci… człowieka… Najpierw osób bliskich, a później, w ogóle, śmierć człowieka.

Dzieci na wsi nie były izolowane ani od życia, ani od śmierci. To było właśnie Życie. Ktoś się narodził … , chodziłem, zaglądałem, patrzałem jak „wygląda życie”, widziałem „życie”. Tak też było z wydarzeniem śmierci. Widziałem i doświadczałem „śmierci”. Ktoś umarł, a na wsi była i chyba jeszcze jest mądra tradycja i zwyczaj, ze zmarły leżał w domu, zaś mieszkańcy wsi nawiedzali ten dom. W domu przy zmarłym nie tylko modlili się, ale także opowiadali różne historie z życia zmarłego, czasem nawet coś zabawnego czy śmiesznego. Dziś to potrafię zrozumieć i określić: była to swoista „Liturgia ludzka za osobę, która zakończyła swój czas w śmierci”. I chociaż śmierć – sama w sobie – jest czymś dramatycznym, czasami tragicznym, to właśnie w takim kontekście „bycia” z nią, staje się czymś tak elementarnym jak „narodziny życia”. Jest częścią życia, jest historią ludzką na ziemi. Z perspektywy lat życie i śmierć jest epizodem ludzkiej historii w czasie. Przebywanie w środowisku śmierci, właśnie takie przebywanie: ludzkie, naturalne, serdeczne, normalne, ... jakim to było ukojeniem dla rodziny zmarłego, jaką otuchą i jaką perspektywą nadziei, trudno to wyrazić.


▪▫▪

~ Pewne rzeczy nigdy nie umierają; one cichną na jakiś czas, ale nigdy nie umierają ~ [ Santa Montefiore ]

▪▫▪

2. Relacja do wydarzenia śmierci


W naszych czasach brakuje rzeczywistej relacji do śmierci. Izolujemy się przed śmiercią i jesteśmy izolowani od śmierci. Ten proces zaczyna się niewinnie (najpierw ze względu na wstrząs psychiczny) od izolacji w relacji do konkretnej śmierci człowieka, zaś później jest to wręcz „dogmatyczna” izolacja od wydarzenia śmierci w ogóle, każdej i nie tylko człowieka: „odsunąć, zamknąć, widzieć ‘ładnie zapakowaną śmierć’ przez 30 minut i zakopać”. Przepraszam za dosadność.


Śmierć staje się TOWAREM. Powiem tak, jak jest, dotyczy to także chrześcijan: współczesny kontekst wokół śmierci jest niczym innym jak nową formą mitologii właśnie przez to, ze tak bardzo chcemy „odmitologizować” śmierć. Dzieje się tak dlatego, ze nie traktujemy śmierci jako tajemnicy, a skoro śmierci nie utożsamiamy z Tajemnicą człowieka i Boga, więc niepostrzeżenie musi stać się MITEM, bo ludzka psychika nie zniesie takiej pustki w relacji do śmierci. Za mit można zapłacić, a Tajemnicy kupić nie można. Tajemnicę trzeba przeżyć, doznać, nawiązać z Nią najgłębszą z możliwych personalnych relacji. Między Tajemnicą a mitem jest przeogromna różnica, ale bardzo mała odległość, tak jak między geniuszem a idiotą, z tym, ze szukając prawdy zgłębiamy Tajemnicę, zaś sięgając po mit zgłębiamy fikcję, iluzję, i tym samym potęgujemy w sobie frustrację istnienia.

Relacja do wydarzenia śmierci jest zawsze indywidualna, dlatego, ze oblicze ludzkiej śmierci, każdej, jest indywidualne, prywatne, personalne. Powinna to być relacja „prosta” : ‘ja – ty (zmarły)’, nie zaś : ‘ja – każdy (zmarły)'. Uczmy się tego przy każdej smutnej chwili, kiedy jesteśmy uczestnikami pogrzebu osoby ludzkiej, ażeby nasza relacja do osoby zmarłej była indywidualna, niepowtarzalna, nie „globalna” z definicją : ‘bo każdy człowiek umiera’, lecz : "ten człowiek umarł". Jeśli człowiek przeżywający w taki sposób śmierć wychodzi z takiego założenia, kwantyfikatora, ze : ‘każdy człowiek umiera’ (choć jest to prawdą), wiele traci na swej duchowości, bądź właśnie jest duchowo ubogi.

Jezus zapłakał przy grobie Łazarza, a Jest Bogiem i Panem nad śmiercią. W świątyni porozwalał kramy. Nie krył uczuć. Właśnie to jest niezwykłe, ze Bóg-Człowiek reagował po ludzku i nie krył uczuć, nawet tych uczuć 'mocnych' – gniewu. Bóg był bardziej ludzki niż człowiek, ośmielę się metaforycznie także powiedzieć, iż Bóg był bardziej "cielesny" niż my. Zdumiewa mnie Jego adekwatność zachowania w każdej sytuacji.

Śmierć. Nie chowajmy uczuć w takich chwilach i nie udawajmy twardzieli (nie zawsze to nam może wyjść, gdyż "nie wypada"). Po co ukrywać uczucia ? Każda istota ludzka ma własną i niepowtarzalną konstrukcję psychiczną, i tak już jest. Nie trzeba zatem chować uczuć, jednakże pod tym warunkiem, ze uczucia nasze nikomu nie wyrządzają krzywdy. Z uczuciami jest tak, ze gdy są odsuwane przez nas i "magazynowane" w naszym wnętrzu nie przestają istnieć, i kiedyś odezwą się. Kiedy, nie wiemy, ale jeśli się odezwą, to w najbardziej nieodpowiednim momencie.


▪▫▪


~ Piękno, które pomaga żyć, pomaga również umierać ~ [ Albert Camus ]

▪▫▪

3. „Walka” o życie


Podjąłem ten temat o śmierci dlatego, ze w Historii Ludzkiej „rozegrała się” największa walka w dziejach wszechświata: czy wygra śmierć czy Życie. Wieczernik Jezusa z Nazaretu wraz z Jego uczniami przeszedł do żywej historii dlatego, ze tam dokonał Bóg Największego i Jedynego Sakramentu w historii nie tylko ludzkiej, ale w historii wszechświata, Sakramentu poprzez który cała rzeczywistość osób i całego stworzenia staje się Misterium Jezusa Chrystusa. A poprzez Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu stworzenie jest w opozycji do śmierci, choć podlega przemijaniu. Pięknie i kosmicznie to wyraża teologia : „Mistyczne Ciało Chrystusa”.

Chrystus Omega jako sprawca wiary i jej cielesne wypełnienie (Hebr. 12,2) jest Punktem odniesienia dla całej rzeczywistości. On jest celem (Omega) niosącym fundamenty świata (Alfa) i to nie w formie hipotetycznych założeń, ale w jak najbardziej rzeczywistym sensie, który ilustruje prawda inkarnacji, żywy środek ludzkiej historii, tajemnica Bogoczłowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Chrystus Omega poprzez śmierć i zmartwychwstanie urealnia i wprowadza w kosmiczny wymiar miłość Boga i jednoczy ze sobą światy. Całe stworzenie kieruje się (wzdycha!) w stronę inkarnacji, mistycznego zjednoczenia z Bogiem.


I jak tu zakryć uczucia, łzy i myśli nasze w relacji do Świętej Tajemnicy, choć Dramat Zbawienia zawsze będzie dramatem. We łzach jest dużo prawdy o człowieku... We łzach Jezusa jest prawda jak bardzo umiłował On człowieka.

▪▫▪


moisey bogdan drozd


~ Ż Y C I E ~


Życie można zamknąć
w klamrę egzystencji,
pić, jeść i pracować
po to, aby przetrwać.
Płacić rachunki,
zarabiać obficie,
kupić coś do domu,
postawić i sprzedać.


Życie można zamknąć
wierząc w coś, w cokolwiek :
w siłę, w pył czy kosmos,
w wartość samą w sobie ;
w ducha co jak plazma
napełnia spragnione,
i określając,
co już określone.


Życie jest o wiele
szersze… i otwarte,
szukające prawdy
i pełni spełnienia ;
streszczone w Osobie,
powstające w czasie,
i powracające
w ciszę i Nieznane.


Życie zamykamy
w czasie niepojętym :
w lęku, niepewności,
otwierając oczy.
Nic już nie jest ważne,
cały świat odchodzi;
Ktoś z Wieczerzą czeka,
gdzieś na końcu drogi.



[ Wrocław, 17.08.2009 ]

_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _______________ ...cum Deo !


moisey b. drozd
2009-09-06


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.


PRZENIESIONE. Piekny esej... Mam wrazenie, ze te szepty p. Bogdana sa w halasie szarego zycia nie slyszalne. A tym bardziej ten o smierci, bo ktoz lubi o tym rozmawiac? Zgadzam sie calkowicie, iz niestety smierc stala sie towarem. Warto tutaj powiedziec otwarcie, iz Kosciol powinien odbudowac reputacje swojej bezinteresownosci, wiekszego poszanowania zyjacych, szczegolnie tych, ktorzy borykaja sie o najprostsze sprawy, bo cywilizacja wymysla nam potrzeby, a my coraz bardziej nie umiemy na nie zarobic. Chcialoby sie, aby Kosciol wiecej dawal, moze wlasnie takich ludzkich, cieplych i madrych slow, jakie czytam w tym eseju. Taka refleksja, ze jesli mam rzucic na tace, aby utrzymac kaplana, ktory ewidentnie traktuje parafie jak przedsiebiorstwo handlu zbawieniem, nie dajac nawet madrego slowa, kazania, to wole wspomoc biedaka na ulicy, nawet jesli on zaraz pojdzie i zakropi swoje troski. Czyz nie stracili oni nadzieji? Szept o smierci zaczyna sie slowami Mozarta, czlowieka zasypanego we wspolnej mogile wapnem (tak to ukazal slynny film "Amadeus"), taka byla jego smierc. Niczego sie nie nauczylismy jako cywilizacja. Jeszcze Gibson przypomnial nam, jak naprawde wygladala smierc Chrystusa. Wstrzasnelo mna zdanie o punkcie odniesienia w naszym zyciu, bo najczesciej on jest w pelnym, czy pustym portfelu. Tak bardzo jestesmy zajeci konsumpcja, ze autentycznie tracimy odniesienie do czegos niezmiennego, boskiego. Piekny ten esej...i chcialbym tak dluzej dyskutowac otwarcie...
Podpis: p.laciuk     e-mail:
Dodano: 2009-09-13 15:55:46  



PRZENIESIONE. Czekam na ~ [ pp ] … szept o życiu … [ ƒƒ ] ~
Podpis: O     e-mail:
Dodano: 2009-09-13 15:56:40  



Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2282851