ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 551 ]     

▪ MEDITATIO MORTALIS ▪ № 174 «Sztuka fugi w katedrze»


m. b. drozd
_


meditatio № 174 - « Sztuka fugi w katedrze »

▪ moja impresja ▪


. . .


sobota, 28. o5. 2o11


W ‘cerkiewnej’ katedrze [1] Wrocławska Orkiestra Kameralna „Leopoldinum” ma próbę przed jutrzejszym koncertem. Słucham jej z bliska i z daleka, ‘twarzą w twarz’ i przez ‘twarze’, w prezbiterium i przez ścianę. Boże, jak się rozmarzyłem… Znam tę orkiestrę dosyć dobrze z czasów lubelskich. Chodziłem na ich koncerty, ponieważ pięknie wykonywali utwory dawne, barokowe, a ich wizytówką była najciekawsza interpretacja „Czterech pór roku” (Le quattro stagioni) Antonio L. Vivaldi’ego [2]. Wówczas (1990) dyrygentem tej orkiestry był polski skrzypek i dyrygent Karol Teutsch (1921 - 1992), którego poznałem. Tuż przed Jego śmiercią zaprzyjaźniłem się z Nim. To wybitny i skromny człowiek, jak prawie wszyscy muzycy. Nie mylić jednak z muzykantami.

Muzyka, którą grają na próbie, to historia „fugi” (łac. ucieczka, gonitwa), od czasów J. S. Bacha (1685-1750) po twórczość Benjamina Britten’a (1913-1976).

___


Kilka słów o fudze:

Fuga – to technika kompozytorska. Jedna z najbardziej kunsztownych form muzycznych, oparta na ścisłej polifonii. Dwa lub więcej głosów wymaganych. Od momentu powstania w XVII wieku była swoistym sprawdzianem warsztatu kompozytorskiego twórcy. Występują fugi instrumentalne (na instrument solowy, zespół instrumentalny) i chóralne. Może stanowić samodzielny utwór muzyczny lub część większej formy (mszy, sonaty, opery itd.). Ze względu na ścisłość reguł panujących podczas jej pisania, często porównywana jest do jednej z najbardziej kunsztownych form literackich – sonetu. Na przestrzeni wieków – od momentu powstania, aż do współczesności trudno znaleźć kompozytora, który chociaż raz nie zmierzyłby się z fugą.

[ Glossa: Podczas koncertów muzyki cerkiewnej konferansjerzy często popełniają błąd mówiąc, ze jej domeną jest polifonia (wielogłosowość nie musi mieć nic wspólnego z polifonią). Cechą charakterystyczną i dominującą muzyki cerkiewnej jest homofonia, w której słowo wiedzie prym, a melodyka podporządkowana jest słowu. Polifonię w nielicznych utworach stosowali tylko wybitni kompozytorzy muzyki cerkiewnej, tzw. „fuga ad minimam” (np.: Mykoła Dyłećkyj – uczeń Wacława z Szamotuł, Maksym Berezowśkyj, Dmytro Bortnianśkyj, Piotr Czajkowski, Siergiej Rachmaninoff, Aleksander Grieczaninoff i inni) ].

___


Muzyka, którą orkiestra grała na próbie, przeniosła mnie w czas mój miniony. Jak mało trzeba, by człowiek wrócił do tego, co ‘kiedyś’…, wrócił tam, ‘gdzie ogrody’… Wspominam tamte chwile najmilej, najciszej. Tam był mój świat. Wolny od „ustawiania się”, od zabiegania o to, co z tego świata. Nie potrzebowałem ani własnego mieszkania, ani samochodu, ani kościelnych dystynkcji i perspektyw… Perspektywą była muzyka i tylko muzyka, gdyż jej język jest bardziej uniwersalny i uczciwszy od języka mówionego. Język muzyki jest znacznie bliższy Stwórcy niż pseudoteologiczne podręczniki, które mielą Pana Boga na różne grubości i ilości, w zależności od potrzeb, epoki i „ideologii”. A co stało się z ewangeliczną prostotą i jakością? Lepiej będzie, jak wrócę do muzyki. Jest bezpieczniejsza. Gdybym miał zacząć życie jeszcze raz, poświęciłbym się w pełni muzyce. Jest to wspaniały dar.

Gdy ujrzałem muzyków i usłyszałem muzykę, powróciło do mnie dzisiaj minione wrażenie. Muzycy byli pochyleni nad magią nut, którą definiował dyrygent Ernst Kovacic. Każdy muzyk, gdy przeżywa własne ‘granie’, wygląda jak zaczarowany. Jest piękny. W zależności od tego, jaki rodzaj muzyki wykonuje, unosi się nad tym światem gdzieś dalej, gdzie jest więcej niebiańskiego dobra i prostoty. Właśnie tam są całe galaktyki uczciwości. Nie wejdzie w ten obszar nikt, kto tego nie czuje duszą, jestestwem. Dlatego prawdziwa muzyka jest jedyna w swoim rodzaju.

Podczas próby orkiestry, wydawało mi się, ze ikony Nowosielskiego zaczęły się uśmiechać, słysząc kunszt i piękno dźwięków, proporcjonalnych do ich urody. To niewyobrażalne, ze poprzez jedno pociągnięcie smyczka po strunie można ściągnąć promienie piękna zrodzonego w zaświatach. W tej mgławicy dźwięków, muzycy orkiestry wyglądali jak święci. Zamyśleni, uważni, wpatrzeni w nuty i dyrygenta. Obserwowałem ich. Byłem wyciszony. W tym momencie przypomniałem sobie słowa mojego profesora i kompozytora, Andrzeja Nikodemowicza: „… muzyka nie jest w nutach, ale między nutami…”. Jest za nutami, za muzykami, za tym światem.

___


niedziela, 29. o5. 2o11


Koncert Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej LEOPOLDINUM odbył się o godzinie 20.oo, w naszej Katedrze w ramach Festiwalu „Leo Festiwal, 24.o5 – 29.o5.2o11”. Podczas tegorocznego Festiwalu, Orkiestra Leopoldinum zaprezentowała swą niepowtarzalną stylowość i wszechstronność. W programie „Sztuka fugi”, przedstawiła zapierający dech w piersiach rozwój fugi w ciągu ostatnich trzech wieków. Jednym z najważniejszych wydarzeń programu była prezentacja utworu „Preludium i fuga” Maurycego Moszkowskiego, urodzonego we Wrocławiu pianisty i kompozytora.

. . . . .


Repertuar koncertu był następujący:


Jan Sebastian Bach (1685-1750)
‘Kunst der Fuge BWV 1080 Contrapunctus I

Wolfgang Amadeus Mozart (1756-1791)
Adagio i fuga c-moll KV 546 (426)

Robert Schumann (1810-1856)
Fuga nr 5 (Lebhaft) z 6 fug na temat nazwiska BACH op. 60 (arr. na orkiestrę smyczkową – Paul Angerer)

Carl Reinecke (1824-1910)
Fughetta gioiosa nr 5 (Vivace) z Serenady g-moll op. 242

Benjamin Britten (1913-1976)
Preludium I fuga na 18 smyczków op. 29

Henry Purcell (1659-1695)
Fantasia upon one note

Heitor Villa-Lobos (1887-1959)
Bachians brasileiras no. 9 na orkiestrę smyczkową;
Preludium i fuga (Poco apressado)

Arthur Honegger (1892-1955)
Prélude, arioso et fughette sur le nom de Bach
(arr. na orkiestrę smyczkową – Arthur Hoérée)

Erich Zeisi (1905-1959)
Scherzo (Stürmend) I fuga (Frisches Tempo) na orkiestrę smyczkową

Maurycy Moszkowski (1854-1925)
Preluduim (Moderato) I fuga (Allegro energico) na smyczki op. 85.

. . . . .


Koncert „Sztuka fugi” był niezwykle interesujący, a wykonanie imponujące. Skupienie orkiestry przeniosło się na słuchaczy. Wsłuchani i zatopieni w muzyce, wpatrzeni w misterium ikon Jerzego Nowosielskiego, ogarnięci półmrokiem świątyni, mogliśmy dotykać to, co niewyrażalne.

Orkiestra LEOPOLDINUM pod dyrekcją Ernsta Kovacica - to znakomity zespół, grający z ogromną pasją i muzykalnością. Dyrygent jest wybitnym artystą. Wydobył z tej trudnej polifonii chyba wszystko, co możliwe. Zauroczył mnie skromnością, subtelnością ruchów i tym, co w muzyce najważniejsze – dłutem batuty, z precyzją jubilera, rzeźbił jej majestat.

Na szczególną uwagę zasługuje akustyka tej świątyni. Wydawało mi się, ze poprzez wielkie rozmiary katedry mogą wystąpić nieoczekiwane trudności akustyczne w odbiorze muzyki, szczególnie w szybkich tempach. Nic takiego, na szczęście, nie wydarzyło się. Akustyka tym bardziej podkreślała walory artykulacyjne orkiestry. Nadawała głębi sonorystycznej, a pojawiającym się tematom fugi - przestrzeni. W niskich rejestrach brzmienie zespołu było bezbłędne. Doskonale słychać było kontrabasy. Podczas koncertu przeszedłem się po różnych miejscach świątyni, aby sprawdzić walory akustyczne. Według mnie, to jedna ze świątyń z dobrą, a może najlepszą akustyką, w których bywałem na takich koncertach.

[ 31. o5. 2o11 ]

______

[1] Katedra Greckokatolicka we Wrocławiu; ul. Bp Nankiera 15.

[2] Antonio L. Vivaldi (1678 – 1742), włoski skrzypek, kompozytor i prezbiter, zwany „rudym księdzem” (W 1703 przyjął święcenia kapłańskie). W 1703 Zostaje maestro di violino w Ospedale della pieta.


_ __ ___ ____ _____ ______ _________________ Xpuctoc Bockpece


moisey b. drozd
2011-05-31


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.


Byłam na tym koncercie. Gdy przeczytałam ten esej, uświadomiłam sobie, że i ja miałam takie odczucia, lecz nie umiem o nich tak mówić, pisać. To wielka rzecz mieć taką wiedzę jak ksiądz. To czuć, że ksiądz nie tylko żyje muzyką, ale jest muzyką. Gratulacje za wartościowy esej.
Podpis: Paulina     e-mail:
Dodano: 2011-06-01 15:09:55  



Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2494870