ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 185 ]     

۞ Α ۞ PRZEMIENIENIE ♦ GÓRA TABOR ۞ Ω ۞


Wprowadzenie

[ Mateusz 17,1-9 ]
___


1. Ewangelia Mateusza prowadzi nas wraz z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę Tabor. Tam wydarzyło się nadprzyrodzone Przemienienie Chrystusa w obecności Apostołów. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się olśniewająco białe. Apostołowie byli zachwyceni, choć poznali jedynie niewielki odblask wiecznej chwały Ojca. To wydarzenie pozostało tajemnicą dla pozostałych uczniów - dowiedzieli się o nim dopiero po Wniebowstąpieniu.

2. Zdarzenie to Ewangeliści musieli uważać za bardzo ważne, skoro jego szczegółowy opis umieścili wszyscy synoptycy: św. Mateusz (Mt 17, 1-9), św. Marek (Mk 9, 1-8) i św. Łukasz (Łk 9, 28-36). Miało ono miejsce po sześciu dniach czy też "jakoby w osiem dni" po uroczystym wyznaniu św. Piotra w okolicach Cezarei Filipowej (Mt 16, 13-20; Mk 8, 27-30; Łk 9, 18-21).

Św. Cyryl Jerozolimski (+ 387) jako pierwszy wyraził pogląd, ze górą Przemienienia Chrystusa była góra Tabor. Faktycznie, góra Tabor uważana była w starożytności za świętą. Może dziwić szczegół, ze zaraz po przybyciu na Górę Apostołowie posnęli. Po odbytej bardzo uciążliwej drodze musieli utrudzić się wspinaczką, zwłaszcza, ze wędrowali sześć dni od Gór Hermonu.

W Starym Testamencie było powszechne przekonanie, ze Jahwe pokazuje się w obłoku (Wj 40, 34; 1 Sm 8, 11). Dlatego w czasie Przemienienia ukazuje się obłok, który okrył Chrystusa, Mojżesza i Eliasza. Głos Boży z obłoku utwierdził uczniów w przekonaniu o teofanii, czyli objawieniu się Boga. Dlatego Ewangelista stwierdza, ze świadkowie tego wydarzenia bardzo się zlękli.

3. Termin "Przemienienie Pańskie" nie jest adekwatny do greckiego słowa „ metamórphōsis”, czy łacińskiego „transfiguratio”, które mają o wiele głębsze znaczenie. Podczas gdy słowo "przemienienie" oznacza zjawisko zewnętrzne, to słowo: „ metamórphōsis”, sięga w istotę zjawiska. Należałoby więc tłumaczyć, że: ‘Chrystus okazał się tym, kim jest w swojej naturze i istocie, ze jest Synem Bożym’. Przemienienie pozwoliło Apostołom zrozumieć, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Bogu. Chrystus przemienił się na oczach Apostołów, aby w dniach próby ich wiara w Niego nie zachwiała się. Ewangelista wspomina, ze Eliasz i Mojżesz rozmawiali z Chrystusem o Jego męce. Zapewne przypomnieli uczniom Chrystusa wszystkie proroctwa, które zapowiadały Mesjasza jako Odkupiciela rodzaju ludzkiego. Wydarzenie to musiało mocno utkwić w pamięci świadków, skoro po wielu latach przypomni je św. Piotr w jednym ze swoich Listów (2 P 1, 16-18).

4. Uroczystość Przemienienia Pańskiego na Wschodzie spotykamy już w VI wieku. Była ona największym świętem w ciągu lata. Na Zachodzie jako święto obowiązujące dla całego Kościoła wprowadził ją papież Kalikst III z podziękowaniem Panu Bogu za odniesione zwycięstwo oręża chrześcijańskiego pod Belgradem w dniu 6 sierpnia 1456 r.
___


refleksja o przemianie
___

I. Przemiana Chrystusa

Jezus często się przemieniał. I często przemieniał innych. Przemienił się w Betlejem przybierając postać małego i bezbronnego niemowlaka; przemienił się w oczach rodziców, gdy Ci spotkali Go rozmawiającym w wieku 12 lat w Jerozolimie z uczonymi w Piśmie; przemienił się tam, na górze Tabor pośród światła tak wielkiego, ze człowiek wobec niego upada na ziemię przestraszony; i w końcu ta najważniejsza przemiana – Golgotę w Nowe Jeruzalem; ciała martwego w żywe; śmierć w życie; czas w wieczność; rozpacz w nadzieję. Przemiana, która pozwoliła nam się zmieniać. Zawsze i na lepsze.

Wpatrujemy się w scenę przemienienia na górze Tabor. I przez pryzmat tego wydarzenia spoglądamy na swoje życie. Życie pełne przemian, pełne zmian, pełne ruchu. Potrzeba jednak jednej fundamentalnej przemiany. Przemiany serca. I to w taki sposób by ono stało się odbiciem Bożym.

II. „Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką” [Mk 9, 2a]. Czytamy w Ewangelii wg św. Marka.

Aby się przemienić trzeba wejść na górę. A górą mogą być np. relacje z bliskimi, które ciągle nie są zdobyte w stopniu, który by nas zadowalał. A górą mogą być cierpienia, które obecnie przeżywamy - a z którymi trzeba się zmierzyć. A górą mogą być sąsiedzi, których nie rozumiemy - a z którymi przyszło nam dzielić dom. Nie można uciekać od „góry swego życia”. To nasza góra. Sami tam nie idziemy. Jezus poszedł z uczniami. Jezus poszedł z Tobą. Zamiast zatem narzekać na to, ze mam taką rodzinę, poproś Jezusa w gorącej modlitwie aby uzdrowił to, co chore w relacjach z nimi. W zamian za wykrzykiwanie jaki to Bóg jest zły bo zesłał na mnie takie cierpienie, poproś Jezusa by przytrzymał Cię za rękę i pomógł przejść przez ciemną dolinę choroby, cierpienia, śmierci. Zamiast odpłacać się sąsiadom pięknym za nadobne, poproś Jezusa o siły do tego, aby dobrem za zło płacić. Proś by nauczył cię milczeć gdy Twe usta mają otworzyć się, aby siać nienawiść. Tak postępując będziesz zdobywał coraz to nowe szczyty Twego życia, a Twoje serce coraz mniej będzie przypominało siebie a coraz więcej serce Syna Bożego, Jezusa z Nazaretu.

III. „Gdy się [tam] modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił …” [Łk 9, 29a]. Tak zredagował Ewangelista Łukasz.

Modlitwa przemienia twarz człowieka. Staje się ona piękna. Nie ładna lecz piękna. Ładne mogą być rzeczy, ubrania, miejsca ale piękny może być tylko człowiek. Ten, który się modli dotyka piękna, którego najwyższym przejawem jest sam Bóg - Tajemnica. Człowiek modlący się jest człowiekiem pięknym. Piękno bije z duszy, jak ze źródła. Nie można go zatamować. Wylewa się z człowieka hektolitrami. Zauważa je każdy, kto spojrzy na człowieka wpatrzonego w Boga. Czyż Jan Paweł II nie był piękny? Kiedy mnie wyświęcał, miał piękne oblicze i piękne ręce. Właśnie to było „pierwsze”, co odczułem, gdy zobaczyłem Jego, realnie i w spokoju serca. Byłem bardzo wyciszony. Zobaczyłem w Nim piękno osoby ludzkiej. Szukam piękna. I je odnajduje w Was. Was, którzy znajdujecie czas w sobotni dzień aby powędrować z Chrystusem na górę Tabor. W Was, którzy wymawiacie drżącymi ustami tysiące modlitw z ufnością, ze Pan przemieni wasz los na lepszy. Piękni jesteście… sami nie wiecie jak bardzo…

IV. W Ewangelii wg św. Mateusza czytamy: „Tam przemienił się wobec nich (…), odzienie [Jego] stało się białe jak światło”(Mt 17, 2).

Będąc blisko Boga nasze życie staje się przejrzyste, nie ma w nim ciemnych sfer. Będąc blisko Boga przestajemy się bać układów wszelkiej władzy, polityki, obmowy, oszczerstwa. Bliskość Stwórcy powoduje, ze moje życie staje się niesamowicie jasne jak niebo w bezchmurny dzień. Stajemy się światłością świata (Mt 5, 14). A nie chowa się lampy pod kocem (Mt 5, 15). Ona ma oświetlać drogę wszystkim. My – chrześcijanie czerpiący ze światła Bożego jesteśmy powołani do tego, aby iść i oświecać drogę innych. Zatem nie mamy dobijać grzeszników opowiadając wszem i wobec ich przewinienia, ale mamy podać im dłoń. Dłoń piękna. Nawet gdyby zabłocona ona była najbardziej ohydnym grzechem. I pociągnąć. Do siebie pociągnąć. Nie siłą ale świadectwem. Bo świadectwo jest największą siłą chrześcijan. Mówisz sobie: „Mnie to nie dotyczy?”

V. Posłuchaj dramatycznych słów, słów Boga, które skierował do Ezechiela gdy powoływał go na proroka: „Jeśli powiem bezbożnemu: Z pewnością umrzesz, a ty go nie upomnisz, aby go odwieść od jego bezbożnej drogi i ocalić mu życie, to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew”[Ez 3, 18]. Każdy z nas jest prorokiem. Jesteśmy prorokami. To na nas patrzą ludzie, to w nas wpatrują się dzieci, wnuki, to na wasze zachowanie zwracają uwagę sąsiedzi. I mają prawo wymagać świadectwa. Bądźmy świadkami Jezusa z Nazaretu: świadkami wnętrza, a nie zewnętrzności. Pomagajmy sobie w tym nawzajem poprzez chociażby szacunek. Z całą mocą głośmy Słowo Boże tam gdzie jesteśmy. Prowadźmy wszystkich nam bliskich na naszą górę Tabor i pokażmy, kto dla nas jest najważniejszy. Przemieniajmy swoje oblicze rozmową z Bogiem, nie „automatyczną klepaniną” modlitw, lecz rozmową, tak jak potrzebujemy i czujemy. Przemieńmy nasze życie w pieśń na chwałę Stwórcy a On w „swoim czasie” przemieni nasz los z ziemskiej historii, w historię wieczną.

_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _______________ ...cum Deo !



moisey b. drozd
2009-08-16


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.



Nie ma jeszcze komentarzy. Może Ty dodasz swój?




Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2282538