ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 724 ]     

▪ Meditatio Mortalis ▪ № 213 ▫ O idei celu ▫


m. b. drozd
_


meditatio № 213 ▫ O idei celu ▫




„Dusza karmi się ideą,
a gdy jej zabraknie, powstaje pustka”


— św. Augustyn


W jaki sposób ma człowiek zdefiniować swój cel życia, gdy każdej chwili pojawia się nowy? Osiągnie człowiek coś, a za moment wydaje się to małe i chce więcej. Nic dziwnego, lecz i w tym pędzie, gdy chcemy osiągnąć jakiś nowy cel w zasięgu obszaru naszego życia, kończy się kiedyś droga, a nade wszystko siły. Rzeczą chyba najbardziej istotną jest to, ze nie ‘ilość’, ale ‘jakość’ celu stanowi o wartości człowieczego dążenia. Przecież celem może być coś, co będzie w zasięgu naszych możliwości i będziemy w stanie ‘na pewno’ to osiągnąć. Ale możemy zapragnąć takiego celu, choćby poprzez „dotyk marzeniem”, który wykracza poza to, co ludzkie, co bliskie, co możliwe … Czy to „cel transcendentny?”

Rozważmy to. Rozpocznę od nadużywanego powiedzenia: „Cel uświęca środki”. Sentencja sama w sobie dobra (tak jak np.: „taka wola Boża”), lecz niestety ulega ciągłej dewaluacji. Gdy słyszę osobę używającą jako argumentu: „cel uświęca środki” – nie mam wątpliwości, ze to najprawdopodobniej człowiek, który mija się z dobrem. Dlaczego? Nie muszę chyba tego tłumaczyć. To oczywiste.



Poetycko zatem:

Gdzie cel uświęca środki, tam niewielu świętych.

Cel uświęca środki?

Być może.
Ale co uświęca cel?
Na to pytanie, które myśl historyczna
pozostawia w zawieszeniu, bunt odpowiada: środki.
Cel uświęca środki?
Tak, ale tylko wówczas,
gdy środki nie są z tym celem sprzeczne.
Jestem przekonany, ze przyczyną wszelkich absurdów
w sposobie myślenia i w przekonaniach
jest mylenie celu ze środkami.
Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to,
że mierzymy za wysoko i nie osiągamy celu,
ale to, ze mierzymy za nisko i cel osiągamy.
~Nihil novi sub sole~. *



Życie, którego głównym celem jest spełnienie osobistych pragnień, prędzej czy później przynosi gorzkie rozczarowania. Uległoby stagnacji, gdyby miało służyć wyłącznie celom praktycznym. Cel jest wtedy wielki, kiedy poświęcamy się jemu. Lecz cel staje się niski, kiedy robimy sobie z niego tytuł do chwały. W istocie rzeczy i tak wszystko zmierza do tego, iż człowiek jest celem samym w sobie (Immanuel Kant), zaś celem jego życia jest wędrówka do tego, co poza nim i poprzez metafizyczny cud - do Boga. A jeśli ktoś inaczej ‘czuje’, lub wyznaje inny pogląd, niechaj nazywa jak chce. Wiele jest dróg. Lecz wszyscy jesteśmy zgodni w tym, ze ku celom pożądanym wiodą trudne drogi.

Człowieczy „cel” – sam w sobie – pozbawiony transcendencji, redukuje życie do tego, aby przetrwać. I chociaż „przetrwanie” jest napędem ewolucji, to miejmy na uwadze to, ze jesteśmy obdarzeni niebywałymi atrybutami istnienia, które przekraczają przetrwanie, mianowicie: świadomością, podświadomością i nadświadomością, w której rodzi się religijność. Nowoczesny człowiek, być może, zapomniał już o religii, lecz świętość przetrwała w jego obszarze osoby. Zgodnie z tradycją biblijną człowiek utracił „po upadku” możliwość spotkania i zrozumienia Boga, lecz zachował dość inteligencji, żeby odnaleźć ślady Boga w naturze i we własnej świadomości. Człowiek jest ciągle karmiony i kierowany przez cud osoby, którym został obdarzony.



Umrze człowiek żyjąc,
jeżeli zakończy poszukiwania,
gdyż doskonałość nie jest bynajmniej osiągnięciem celu.
Ciężko przestać wierzyć,
że kwiat może być piękny bez celu,
ciężko przyjąć, ze można szukać w ciemnościach.
Objawić siebie, to ukryć siebie - oto cel życia.



Życie nie miałoby sensu, gdyby nie miało celu. Robić coś świadomie bez żadnego celu byłoby rodzajem szaleństwa. Jest nam potrzebne, aby wszystko, co robimy, było skierowane na jakiś cel, lecz bezpośrednie praktyczne cele, które rządzą naszym codziennym życiem, nie są odpowiednie, aby nadać sens życiu jako całości. Zatem „cel transcendentny” stanowi o tym, ze ludźmi jesteśmy. Ten ‘Cel’ jest miłością bez granic i obecnością miłości, a miłość ludzka jest dążeniem poza „pole” własnego życia, własnej obserwacji i jest dążeniem do złączenia się z tym, co jest na zewnątrz nas. W tym „polu” spotyka się nieskończoność ze skończonością. Bóg i człowiek.

Ten dziwny Bóg, objawiając się światu, odkrył część tajemnicy swojej w Jezusie z Nazaretu. W każdym Jego słowie – nadzieja, miłość i wiara są dla nas (tych, co wierzą i tych, którzy nie wierzą) treścią życia i dobrem wszelkich relacji. To są właśnie te uniwersalne ‘święte środki’, aby dotrzeć do ‘Celu’.


„Ludzie żyjący nadzieją, widzą dalej,
ludzie żyjący miłością, widzą głębiej,
ludzie żyjący wiarą widzą wszystko w nowym świetle”


— Lothar Zanetti


[ 13. o9. 2o11 ]

______

* „Nihil novi sub sole” (łac.) – ‘Nic nowego pod słońcem’ [Księga Koheleta 1,9].

_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _________________ cum Deo


moisey b. drozd
2011-09-13


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.



Nie ma jeszcze komentarzy. Może Ty dodasz swój?




Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2526971