ks. Moisey B. Drozd - Dies Et Mens i Dziecięca Kraina
Dies Et Mens
moisey bogdan drozd

     D I E S   ET   M E N S   [ 724 ]     

~ [ pp ] … szept o śmierci … [ ƒƒ ] ~


▪▫▪

~ Smak śmierci jest na moim języku. Czuję coś nie z tego świata ~ [ Wolfgang Amadeusz Mozart ]

▪▫▪


To przedziwne, ze śmierć jest bardziej uchwytna niż istnienie. Śmierć jest końcem historii życia w relacji do czasu. Przemijanie jest zaś tłem życia. A może kiedyś w przyszłości jego kontynuacją? Przemijanie jest nierozerwalnie złączone z pytaniem o tajemnicę życia i śmierci, z pytaniem o Podstawę wszelkiego bytu. Dlaczego o tym piszę? Sparafrazuję W. A. Mozarta, który na pytanie: „Dlaczego komponuje”, odpowiedział pozornie banalnie: „Piszę to dla siebie!”

Pytania rodzą się ze świadomości poczucia ‘naszego’ czasu, w którym rodzimy się, żyjemy, umieramy… Przemijanie zaś bardziej dotyka śmierci, aniżeli życia. Jeśli jest życie, to jest i śmierć. Tak, jak to widzimy. Jeśli jest śmierć, to co dalej? Czy „dalej” to jest też jakieś życie? Czy dalej to „życie wieczne”? Czy przechodząc przez granicę śmierci w życie wieczne zachowujemy swoją indywidualność wraz ze swoją historią i marzeniami, czy zostaniemy wchłonięci w jednorodną substancję wieczności, i nie będziemy czuli już swojej ontologii „jestem”? Jak można żyć po śmierci? W końcu - jeśli wierzymy w życie po śmierci - pytamy: „Po co to wszystko? Rodzić się, żeby żyć; żyć, aby umrzeć? Umrzeć, aby znów żyć? Czy nie ma czegoś pośredniego? Czy to nonsens?” Człowiek współczesny ma prawo do takich wniosków i pytań. Całym sercem i umysłem może tak pytać, jednakże bez paradygmatu (punktu odniesienia) nie otrzyma on żadnej odpowiedzi. Powiem znacznie więcej, osoba, która wierzy w jakiś metafizyczny punkt odniesienia poza sobą ociera się o Tajemnicę, i tak samo osoba, która w nic nie wierzy, też i tak samo ociera się o tajemnicę.

W obszarze tych pytań nie ma mądrych. W obszarze tych właśnie pytań dotykamy największej Tajemnicy Wszechrzeczy w relacji do naszego życia i śmierci. Czy to, ze przemijamy i umieramy suponuje Boga, czy też nie? Jeśli zaś w Niego wierzymy, to powinniśmy mieć tego świadomość, ze Bóg nie jest czymś obok innych rzeczy. Bóg jest milczącą Tajemnicą, absolutną, nieuwarunkowaną i niepojętą. Tylko taki Bóg istnieje. Tylko taki Bóg może istnieć. Dlatego Bóg Jest nieuwarunkowaną, lecz warunkującą Podstawą wszelkiego bytu, Świętą Tajemnicą, ze względu na swą nieustanną niepojętość.


▪▫▪

~ Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje, ten umiera ~ [ Stanisław Jerzy Lec ]

▪▫▪

1. Czas życia i czas śmierci


Człowiek ma taką naturę (i całe szczęście), ze lubi pytać. Pyta od dziecka : po co ? dlaczego ? a kto to zrobił ? a czemu ? Pytań nie ma końca. Dziecko często pyta o to, co się dzieje po śmierci. Dziecko ma świetną intuicję pytań zasadniczych. Tutaj chcę wspomnieć rzecz osobistą, mianowicie, żyłem jako dziecko na wsi. Nie będę teraz opisywał wszystkich kolorów piękna i dramatów jakie płyną z życia na wsi, lecz zatrzymam się właśnie na narodzinach i śmierci, bo szczególnie tego tam doświadczałem. Czy tego chciałem, czy też nie, żyłem w środowisku i życia i śmierci. Widziałem i to, i to ! To ważne co napiszę : DOŚWIADCZAŁEM !

Życie jak życie, dziecko je lepiej i inaczej postrzega, bo więcej postrzega właśnie życia, poczynając od roślin jak „wstają” z ziemi rozpychając się „główkami”, poprzez zwierzęta, których na wsi nigdy nie brakuje i które z reguły „na wsi się tylko rodzą”, kończąc na tym, ze za moich czasów dość dużo było narodzin, ‘życia’ dzieci… Ale, no właśnie ale… docierała do mnie, z czasem coraz intensywniej prawda o śmierci… człowieka… Najpierw osób bliskich, a później, w ogóle, śmierć człowieka.

Dzieci na wsi nie były izolowane ani od życia, ani od śmierci. To było właśnie Życie. Ktoś się narodził … , chodziłem, zaglądałem, patrzałem jak „wygląda życie”, widziałem „życie”. Tak też było z wydarzeniem śmierci. Widziałem i doświadczałem „śmierci”. Ktoś umarł, a na wsi była i chyba jeszcze jest mądra tradycja i zwyczaj, ze zmarły leżał w domu, zaś mieszkańcy wsi nawiedzali ten dom. W domu przy zmarłym nie tylko modlili się, ale także opowiadali różne historie z życia zmarłego, czasem nawet coś zabawnego czy śmiesznego. Dziś to potrafię zrozumieć i określić: była to swoista „Liturgia ludzka za osobę, która zakończyła swój czas w śmierci”. I chociaż śmierć – sama w sobie – jest czymś dramatycznym, czasami tragicznym, to właśnie w takim kontekście „bycia” z nią, staje się czymś tak elementarnym jak „narodziny życia”. Jest częścią życia, jest historią ludzką na ziemi. Z perspektywy lat życie i śmierć jest epizodem ludzkiej historii w czasie. Przebywanie w środowisku śmierci, właśnie takie przebywanie: ludzkie, naturalne, serdeczne, normalne, ... jakim to było ukojeniem dla rodziny zmarłego, jaką otuchą i jaką perspektywą nadziei, trudno to wyrazić.


▪▫▪

~ Pewne rzeczy nigdy nie umierają; one cichną na jakiś czas, ale nigdy nie umierają ~ [ Santa Montefiore ]

▪▫▪

2. Relacja do wydarzenia śmierci


W naszych czasach brakuje rzeczywistej relacji do śmierci. Izolujemy się przed śmiercią i jesteśmy izolowani od śmierci. Ten proces zaczyna się niewinnie (najpierw ze względu na wstrząs psychiczny) od izolacji w relacji do konkretnej śmierci człowieka, zaś później jest to wręcz „dogmatyczna” izolacja od wydarzenia śmierci w ogóle, każdej i nie tylko człowieka: „odsunąć, zamknąć, widzieć ‘ładnie zapakowaną śmierć’ przez 30 minut i zakopać”. Przepraszam za dosadność.


Śmierć staje się TOWAREM. Powiem tak, jak jest, dotyczy to także chrześcijan: współczesny kontekst wokół śmierci jest niczym innym jak nową formą mitologii właśnie przez to, ze tak bardzo chcemy „odmitologizować” śmierć. Dzieje się tak dlatego, ze nie traktujemy śmierci jako tajemnicy, a skoro śmierci nie utożsamiamy z Tajemnicą człowieka i Boga, więc niepostrzeżenie musi stać się MITEM, bo ludzka psychika nie zniesie takiej pustki w relacji do śmierci. Za mit można zapłacić, a Tajemnicy kupić nie można. Tajemnicę trzeba przeżyć, doznać, nawiązać z Nią najgłębszą z możliwych personalnych relacji. Między Tajemnicą a mitem jest przeogromna różnica, ale bardzo mała odległość, tak jak między geniuszem a idiotą, z tym, ze szukając prawdy zgłębiamy Tajemnicę, zaś sięgając po mit zgłębiamy fikcję, iluzję, i tym samym potęgujemy w sobie frustrację istnienia.

Relacja do wydarzenia śmierci jest zawsze indywidualna, dlatego, ze oblicze ludzkiej śmierci, każdej, jest indywidualne, prywatne, personalne. Powinna to być relacja „prosta” : ‘ja – ty (zmarły)’, nie zaś : ‘ja – każdy (zmarły)'. Uczmy się tego przy każdej smutnej chwili, kiedy jesteśmy uczestnikami pogrzebu osoby ludzkiej, ażeby nasza relacja do osoby zmarłej była indywidualna, niepowtarzalna, nie „globalna” z definicją : ‘bo każdy człowiek umiera’, lecz : "ten człowiek umarł". Jeśli człowiek przeżywający w taki sposób śmierć wychodzi z takiego założenia, kwantyfikatora, ze : ‘każdy człowiek umiera’ (choć jest to prawdą), wiele traci na swej duchowości, bądź właśnie jest duchowo ubogi.

Jezus zapłakał przy grobie Łazarza, a Jest Bogiem i Panem nad śmiercią. W świątyni porozwalał kramy. Nie krył uczuć. Właśnie to jest niezwykłe, ze Bóg-Człowiek reagował po ludzku i nie krył uczuć, nawet tych uczuć 'mocnych' – gniewu. Bóg był bardziej ludzki niż człowiek, ośmielę się metaforycznie także powiedzieć, iż Bóg był bardziej "cielesny" niż my. Zdumiewa mnie Jego adekwatność zachowania w każdej sytuacji.

Śmierć. Nie chowajmy uczuć w takich chwilach i nie udawajmy twardzieli (nie zawsze to nam może wyjść, gdyż "nie wypada"). Po co ukrywać uczucia ? Każda istota ludzka ma własną i niepowtarzalną konstrukcję psychiczną, i tak już jest. Nie trzeba zatem chować uczuć, jednakże pod tym warunkiem, ze uczucia nasze nikomu nie wyrządzają krzywdy. Z uczuciami jest tak, ze gdy są odsuwane przez nas i "magazynowane" w naszym wnętrzu nie przestają istnieć, i kiedyś odezwą się. Kiedy, nie wiemy, ale jeśli się odezwą, to w najbardziej nieodpowiednim momencie.


▪▫▪


~ Piękno, które pomaga żyć, pomaga również umierać ~ [ Albert Camus ]

▪▫▪

3. „Walka” o życie


Podjąłem ten temat o śmierci dlatego, ze w Historii Ludzkiej „rozegrała się” największa walka w dziejach wszechświata: czy wygra śmierć czy Życie. Wieczernik Jezusa z Nazaretu wraz z Jego uczniami przeszedł do żywej historii dlatego, ze tam dokonał Bóg Największego i Jedynego Sakramentu w historii nie tylko ludzkiej, ale w historii wszechświata, Sakramentu poprzez który cała rzeczywistość osób i całego stworzenia staje się Misterium Jezusa Chrystusa. A poprzez Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu stworzenie jest w opozycji do śmierci, choć podlega przemijaniu. Pięknie i kosmicznie to wyraża teologia : „Mistyczne Ciało Chrystusa”.

Chrystus Omega jako sprawca wiary i jej cielesne wypełnienie (Hebr. 12,2) jest Punktem odniesienia dla całej rzeczywistości. On jest celem (Omega) niosącym fundamenty świata (Alfa) i to nie w formie hipotetycznych założeń, ale w jak najbardziej rzeczywistym sensie, który ilustruje prawda inkarnacji, żywy środek ludzkiej historii, tajemnica Bogoczłowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Chrystus Omega poprzez śmierć i zmartwychwstanie urealnia i wprowadza w kosmiczny wymiar miłość Boga i jednoczy ze sobą światy. Całe stworzenie kieruje się (wzdycha!) w stronę inkarnacji, mistycznego zjednoczenia z Bogiem.


I jak tu zakryć uczucia, łzy i myśli nasze w relacji do Świętej Tajemnicy, choć Dramat Zbawienia zawsze będzie dramatem. We łzach jest dużo prawdy o człowieku... We łzach Jezusa jest prawda jak bardzo umiłował On człowieka.

▪▫▪


moisey bogdan drozd


~ Ż Y C I E ~


Życie można zamknąć
w klamrę egzystencji,
pić, jeść i pracować
po to, aby przetrwać.
Płacić rachunki,
zarabiać obficie,
kupić coś do domu,
postawić i sprzedać.


Życie można zamknąć
wierząc w coś, w cokolwiek :
w siłę, w pył czy kosmos,
w wartość samą w sobie ;
w ducha co jak plazma
napełnia spragnione,
i określając,
co już określone.


Życie jest o wiele
szersze… i otwarte,
szukające prawdy
i pełni spełnienia ;
streszczone w Osobie,
powstające w czasie,
i powracające
w ciszę i Nieznane.


Życie zamykamy
w czasie niepojętym :
w lęku, niepewności,
otwierając oczy.
Nic już nie jest ważne,
cały świat odchodzi;
Ktoś z Wieczerzą czeka,
gdzieś na końcu drogi.



[ Wrocław, 17.08.2009 ]

_ __ ___ ____ _____ ______ ____________ _______________ ...cum Deo !


moisey b. drozd
2009-09-06


Możesz dodać swój komentarz.

Podpis:   
E-m@il:   

Proszę wpisać nazwę stolicy Polski (antyspam):


Nie bierzemy odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące indywidualnymi opiniami i poglądami osób je zamieszczających, za które ponoszą oni pełną odpowiedzialność zarówno w sferze prawnej jak i moralnej.
Zastrzegamy sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny.



Nie ma jeszcze komentarzy. Może Ty dodasz swój?




Pozostałe wpisy:

 
Dies Et Mens
Dzień i Myśl

O mnie
Dies Et Mens
Dziecięca Kraina
Kontakt

Dies Et Mens i Dziecięca Kraina - ks. Moisey Bogdan Drozd © 2012
O mnie | Dies Et Mens | Dziecięca Kraina | Kontakt



2526921